![]() |
„Świat jest tak wielki i bogaty, a życie tak pełne różnorodności, że nigdy nie brak okazji do wierszy.”
|
|
mefisto
Mijał już piąty dzień odkąd przybyli w odległe pustkowia Gór Korony. Piołun zaczął wydziwiać i kręcić nosem jak tylko zrozumiał dokąd się wybierają. Zimne, puste a co najgorsze przeraźliwe nudne górskie hale i szczyty, to ostatnia rzecz jaką chciałby widzieć, a co dopiero spędzić tam kilka dni. Awentur początkowo nie chciał tłumaczyć demonowi jaki jest cel ich wędrówki, a co ważniejsze motyw. Obawiał się, że Piołun będzie mu marudził całą drogę – na tyle już go znał. Gdy w końcu przyznał się, że przybyli tu by medytować, demon wpadł w furię, która zakończyła się wielką kłótnią. Piołun tak się obraził, iż postanowił nie odzywać się do Strażnika, aż do czasu gdy nie opuszczą gór. Trudno powiedzieć czy Awentur zaplanował taką sytuacje, niewątpliwie taki bieg wydarzeń był mu na rękę. Przez kilka dni nie musiał się przejmować swoim młodym kompanem, miał go z głowy. Mógł spokojnie oddać się rozważaniom, bo było nad czym dumać. Od śmierci Eliego nic nie szło tak jak powinno, co rusz popełniał jakieś kardynalne błędy. Ciągle też nie uporał się ze swoją amnezją, a tak wiele musiał sobie przypomnieć, poskładać wszystko w sensowną całość. Dlatego zdecydował się na tę wędrówkę, a Góry Korony to najlepsze miejsce by zajrzeć w swoje wnętrze i poszukać odpowiedzi. Tutaj czuł bliskość Jedynego jak w żadnym innym miejscu i właśnie tu w wnętrzu gór kryła się jedna z największych tajemnic Elyssi – Kamień Serce. Gdy sięgał w jego wnętrze, to czytał jak z otwartej księgi. Śledząc wydarzenia przeszłe i teraźniejsze studiował historię świata, a zarazem wypełniał luki w swej pamięci. By wykonać taką skomplikowaną operację potrzebował niemal całkowitej ciszy i skupienia, nie chciał zakłócić snu Kamienia. Dlatego musiał całkowicie odciąć się od świata zewnętrznego, pozbawić się zmysłów by móc zjednoczyć się z Sercem. Przez wiele dni tkwił w kompletnym bezruchu siedząc skulony w mrocznej wnęce jaskini. Powoli kończył sesje i powracał do świata żywych. W samą porę, gdyż cierpliwość demona osiągnęła już swój kres.
- Krew i popioły!!! – zaklął Piołun – Cholerne zadupie! Na tym pustkowiu nic się nie dzieje. Nudzę się! Awentur już w pełni przebudzony, zainteresował się nagłym wybuchem emocji kompana i leniwie uniósł powieki. Młody demon odwrócony do niego plecami, kucał przy wejściu do jaskini i nerwowo ostrzył pazury o kamienną posadzkę. - Krew! – przekleństwu towarzyszył zgrzyt szponów o kamień – Popioły! – zgrzyt. – Kreeeaaaałaaa –zawył nagle. - Będziesz cicho czy mam rzucić kolejnym kamieniem? – z głębi jaskini dobiegł go głos brata. – Potrzebuję spokoju Piołunie, chcę medytować w ciszy, czy proszę o tak wiele? Piołun odwrócił się w stronę Awentura posyłając mu wymowne spojrzenie. - Tkwimy w tej norze już kilka dni i co? – oburzył się. – I nic! Ty sobie drzemiesz i bujasz w obłokach a ja umieram z nudów. Strażnik przeciągnął się leniwie i podniósł z posadzki. Rozpostarł swe czarne skrzydła i poruszył nimi jakby od niechcenia. Ruszył w stronę wyjścia, pragnął powitać noc i odetchnąć świeżym powietrzem. Odrzucił kaptur na ramiona – czynił to niezwykle rzadko i tylko gdy był sam lub w towarzystwie demona – pozwolił by zimny podmuch wiatru owiał jego twarz i zmierzwił srebrne włosy. W całkowitym bezruchu, oddając się tylko pieszczotom wiatru, stał przez dłuższą chwilę. Gdy Piołun był już przekonany, że Awentur znowu wszedł w trans, ów nagle przemówił. - Gdy tak sobie drzemałem i bujałem w obłokach... – rozpoczął cichym lecz dźwięcznym głosem. - ...usłyszałem lament skał, jęk przestworzy i płacz dzikiego zwierza... - Znowu zżarłeś te paskudztwa rosnące na drzewach, tak? – wszedł mu w słowo demon. – Głupi bratek, głupi nierozważny bratek. - Coś zakłóciło równowagę, gdzieś daleko na południu – kontynuował nie zwracając uwagi na złośliwe komentarze demona. – Coś się obudziło lecz całun Chaosu skrywa przede mną prawdę. Strażnik odwrócił się w stronę brata obdarzając go tajemniczym uśmiechem. - A więc mówisz, że się nudzisz? – zapytał wesoło. Darius
INNI NAPISALI
27.04.2006 :: 00:55
07.04.2006 :: 15:52
21.03.2006 :: 22:24
21.03.2006 :: 22:09
21.03.2006 :: 19:15
21.03.2006 :: 18:46
21.03.2006 :: 18:28 |